+ Dodaj ogłoszenie / Zaloguj
Aktualności | Artykuły | Katalog firm | Rejestr pośredników | Kredyty hipoteczne | Projekty domów | Forum| Pomoc | Kontakt
2012-05-21 Nie będzie deregulacyjnego przełomu Nie będzie deregulacyjnego przełomu 14 maja w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie przedstawicieli środowiska rynku nieruchomości z Jarosławem Gowinem. Podczas dyskusji przedstawiciele zawodów związanych z rynkiem nieruchomości zwrócili uwagę, że bezpieczeństwo konsumentów może zapewnić tylko gruntowne wykształcenie osób zajmujących się usługami na rynku nieruchomości.... więcej »
2012-05-21 40 tys. zł dołoży państwo do budowy domu, ale nie byle jakiego 40 tys. zł dołoży państwo do budowy domu, ale nie byle jakiego Najprawdopodobniej od przyszłego roku, budując dom energooszczędny lub kupując mieszkanie w takim budynku, będzie można starać się o dopłatę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej   W grę wchodzi od 10 tys. do 40 tys. zł w... więcej »
Ostatnio na forum:

Tagi:

Wakacyjne nieruchomości



W obliczu niestabilnej sytuacji na rodzimym rynku inwestujący w nieruchomości coraz częściej wybierają pewniejsze rynki zagraniczne. Modne w ostatnim czasie są Bułgaria i Rumunia. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej koniunktura jest tam nadal dobra, co przekłada się wysokie zyski dla inwestorów. Polscy turyści mają dobrą alternatywę dla zimnego Wybrzeża. Mogą dziś przebierać w setkach atrakcyjnych ofert apartamentów na Bałkanach wynajmowanych przez rodaków.

Instytut Analiz Monitor Rynku Nieruchomości mrn.pl policzył, że za m kw. mieszkania w Nowej Hucie trzeba dziś zapłacić średnio ok. 7 tys. zł, na Podgórzu i Krowodrzy ok. 8 tys. zł. Najwyższe ceny są oczywiście w Śródmieściu. Tam m kw. kosztuje średnio ponad 12 tys. zł. To o 10 proc. więcej niż rok temu. Dla porównania za m kw. luksusowego apartamentu w Sofii czy na bułgarskim wybrzeżu trzeba zapłacić 1,5 do 2 tys. euro. Nic dziwnego, że inwestorzy coraz częściej wybierają się na poszukiwania lokali na południe.

Tradycyjnie Hiszpania

Dotąd wydawałoby się, że Polacy zagranicą inwestują głównie w Hiszpanii. Moda na nieruchomość wakacyjną na Półwyspie Iberyjskim pojawiła się już w drugiej połowie lat 90. i nie bynajmniej nie przemija. Nieruchomości te jak dotąd przynoszą stały zysk i inwestycja nie jest obarczona dużym ryzykiem.

Na początku były to grupki przyjaciół zrzucających się na domek, a potem w wakacje mieszkających w takim domku na zmianę. Z czasem jednak Hiszpania przyciągnęła bardziej poważnych (bez ujmy, oczywiście dla wspomnianego wcześniej przypadku) inwestorów, zainteresowanych zakupem nieruchomości również pod wynajem, czy do późniejszej sprzedaży.

Prawda, że z roku na rok stopa wzrostu wartości nieruchomości maleje (przynajmniej w ostatnich latach), ale trzeba pamiętać, że po pierwsze chodzi o stopę wzrostu, czyli wartość nieruchomości rośnie, nie maleje, a po drugie nie wolno zapominać o niezwykłych atrakcjach, jakie czekają nas na przykład na malowniczym wybrzeżu Costa del Sol, czy w górach Sierra Nevada w południowo - wschodniej prowincji Murcia.

Mieszkanie na wakacje (Hiszpania)

Coraz więcej osób kupuje dom w Hiszpanii głównie z myślą o sobie. Niekorzystne dla Polaków różnice cen żywności i mediów powoli zanikają, a kto nie chciałby zamieszkać na emeryturze w słonecznym kraju, o ile go na to stać, oczywiście.

Bliższe południe

Przystąpienie Bułgarii wraz z Rumunią w styczniu zeszłego roku do Unii Europejskiej znacznie ożywiło rynki nieruchomości wakacyjnych (i nie tylko) w tych krajach. Pojawił się tam ten sam scenariusz, co kilka lat wcześniej u nas - mówi Piotr Krochmal rzeczoznawca majątkowy i analityk Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości mrn.pl - Kraje, które miały takie doświadczenia jak Polska, czyli obserwowały u siebie skok cen po integracji europejskiej, szybko zaczęły inwestować w nowe rynki, wiedząc, że zyskają. W Krakowie kupowali Irlandczycy, Hiszpanie, Portugalczycy. Teraz krakowianie kupują w Bułgarii i Rumunii - wyjaśnia. na rynki wchodzą coraz bardziej poważni gracze i w ofercie prezentowanej w Polsce można już znaleźć apartamenty w całych kompleksach wakacyjnych budowanych z myślą o inwestorach z pozostałych krajów unijnych, w tym z Polski.

Bułgaria o ile już się nie stała, to właśnie staje się w ostatnich latach hitem inwestycyjnym. Tutaj też zaczęło się od grupek prywatnych inwestorów kupujących apartamenty w nadmorskich kurortach z myślą o własnym wypoczynku.

Obecnie można już przebierać w ofertach wynajmu apartamentów,a ceny, o ile nie są niższe niż w Juracie, czy Kołobrzegu to przynajmniej są porównywalne. Co ważne, wynajmujemy u Polaków, którzy mieszkają na przykład w Warszawie. W przypadku wszelkich reklamacji wiemy, gdzie się udać. No i nie ma bariery językowej!

- Najpopularniejsze są luksusowe kurorty w Sofii, Warnie, Złotych Piaskach czy Słonecznym Brzegu - wylicza Konrad Mitręga z Private Brokers, biura doradców finansowych. - Sam zainwestowałem w Bułgarii jesienią zeszłego roku i od tamtego czasu wartość inwestycji wzrosła o ok. 25 proc. Mogę też podać przykład inwestora, który kupił blisko 40 apartamentów i szykuje się do zakupu kolejnych 20 - przyznaje i zaznacza, że ów inwestor zyskał w ciągu kilku miesięcy 0,5 tys. euro na metrze kwadratowym.

Miręga to nie jedyny inwestor krakowski w Bułgarii. Podczas dotychczasowych pobytów spotkał tam kilkadziesiąt Polaków szukających atrakcyjnej oferty dobrego lokalu. Do grona najaktywniejszych inwestorów oprócz krakowiaków należą warszawiacy i ślązacy.

Co ciekawe, oferta zawiera również nieruchomości na wakacje zimowe w malowniczych Rodopach, czy Bałkanach, pasmach górskich, które często nie funkcjonują w świadomości przeciętnego Europejczyka, a obfitych w nowoczesne ośrodki narciarskie.

W odróżnieniu od Bułgarii, Rumunia jest nieco innym rynkiem, ma gorszą infrastrukturę, mniej ekskluzywne kurorty, droższe są tam również kredyty. - Mimo to nieruchomości w Bukareszcie cieszą się również ogromną popularnością - zaznacza

Jak sfinansować zakup nieruchomości za granicą

Dobra lokata kapitału

Kraje bałkańskie to być może dobra alternatyrwa dla polskich inwestorów. W kraju coraz większa stagnacja na rynku mieszkaniowym. Przypadki, kiedy w ciągu kilku miesięcy wzrost wartości mieszkania osiągał kilkadziesiąt procent należą do rzadkości. Mitręga twierdzi, że dla inwestorów mogą nadejść ciężkie czasy. Chcąc zarobić na nieruchomości, zwłaszcza, jeśli pominiemy lokale w ścisłym centrum, na które zainteresowanie na pewno nie spadnie i mieszkania bardzo tanie, które sprzedają się niemal "od ręki". Segment średni jest w znacznie trudniejszej sytuacji. Tam mieszkań jest najwięcej i na tym rynku obserwujemy teraz stagnację. - Jeden z deweloperów, którego obsługujemy, z 40 mieszkań, w ciągu ostatnich kilku miesięcy sprzedał tylko dwa lokale - mówi Mitręga. To, że de facto w tym roku na krakowski rynek trafią lokale kupione w okresie boomu budowlanego w 2006 roku oraz fakt, iż obecnie mamy ponad 100 deweloperów budujących nowe mieszkania, może spowodować załamanie rynku. - Jeżeli osoby inwestujące w mieszkania zauważą, że oddane do użytku lokale nie przyniosą zysku, będą chcieli je jak najszybciej sprzedać i przenieść się w poszukiwaniu zysków na przykład do Bułgarii i Rumunii.

 


Podyskutuj o tym na naszym forum nieruchomości

Na góre strony
Brak komentarzy, twój bedzie pierwszy.
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz do tego artykułu:
Nick
Tekst z obrazka: nofollow
Treść
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Mieszkaniowy.com nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
wykonano w ≈ 0.579610 sek