+ Dodaj ogłoszenie / Zaloguj
Aktualności | Artykuły | Katalog firm | Rejestr pośredników | Kredyty hipoteczne | Projekty domów | Forum| Pomoc | Kontakt
2016-09-12 Centrum mniej zanieczyszczone niż jego okolice Badania naukowców z AGH wykazały, że małe miejscowości są bardziej zanieczyszczone niż centrum miasta.... więcej »
Ostatnio na forum:

Tagi:

Dlaczego ziemia drożeje?



Ceny gruntów wokół dużych miast idą w górę. Żeby kupić działkę w okolicach Warszawy, trzeba mieć do dyspozycji kilka milionów złotych. Działki budowlane w takich miastach jak Grójec, Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów czy Otwock to wydatek rzędu kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy. Podobnie jest z nieruchomościami zabudowanymi. Powstaje niepokojące pytanie: kogo na to stać ?

 

Cenowy absurd

- Znajomy kupił sobie sześciohektarową posiadłość w Portugalii za mniej więcej sto tysięcy złotych, z dużym domem, takim dworem - mówi Krzysztof, menedżer. - Cena przystępna i posiadłość ładnie położona. Niedaleko ocean. Nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby za te same pieniądze kupować działkę pod Grójcem, w dodatku nieuzbrojoną, i męczyć się dwa lata z urzędnikami, zanim ci wystawiliby mu wszystkie pozwolenia. Słyszałem, że ktoś kupił sobie pensjonat w Czechach za trzydzieści pięć tysięcy, zarobił na tym ponoć krocie, bo do pensjonatu przyjeżdżała stała klientela, która po zmianie właściciela przyjeżdża nadal i nadal zostawia tam swoje pieniądze.

Może nie najtaniej, ale na pewno taniej niż w Polsce można kupić dom i działkę we wschodnich Niemczech. Tuż przy granicy z Polską leżą takie miasta jak Guben czy Forst, skąd wszyscy obrotniejsi mieszkańcy uciekli na zachód. Władze Brandenburgii wręcz zachęcają Polaków do osiedlania się w na tych terenach. Niestety Polacy nie chcą, bo wszystkie opłaty musieliby realizować w euro. Wolą zadłużać się na całe życie i inwestować w nieruchomości pod Warszawą czy Wrocławiem.

Niedawno pojawiła się w prasie informacja o tym, że boom na nieruchomości i ziemię w Hiszpanii zakończył się klapą. Ceny podniosły się tak bardzo, że nie było już klientów na kupowanie i inwestowanie w domy. Spece od rynku nieruchomości twierdzą, że u nas będzie podobnie. Na razie nic tego nie zapowiada. Ludzie kupują domy i działki, biorą na to kredyty, użerają się z urzędnikami i liczą, że uda im się zrobić interes lub po prostu tylko zamieszkać w swoim domu.

Nakręcanie koniunktury

Ceny kształtowane są dzięki informacji - ktoś dostaje informacje, że gdzieś jest świetnie, jedzie tam, ogląda, słucha, dostaje kolejne informacje, że jest świetnie, i decyduje się na zakup. Jeśli informacje są dobre, cena może być bardzo wysoka. Kto "robi" informacje o atrakcyjnych terenach? Najczęściej urzędnicy szczebla lokalnego, którzy chcą pozbyć się nieatrakcyjnych pod żadnym względem terenów, przeznaczonych w planie zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę mieszkalną. Gminy za pomocą otwartej kampanii medialnej lub pokątnego szeptania przekonują ludzi z wielkich miast i nie tylko, że powinni osiedlić się u nich, bo: jest tam praca, będzie droga do dużego miasta, będzie przedszkole dla dziecka i dobra szkoła, będzie wszystko, tylko później. Ludzie przyjeżdżają, kupują ziemię i to nakręca koniunkturę.

- Pięć lat temu kupiłem działkę, 1500 metrów kwadratowych pod Grodziskiem Mazowieckim - mówi Janusz. - Zapłaciłem za nią 25 tysięcy złotych, za kawałek łąki bez mediów. Teraz za ten sam kawałek łąki musiałbym zapłacić sto tysięcy. Z każdym rokiem, w miarę jak przybywa chętnych na ziemię, rośnie jej cena.

Oczywiście nie trzeba dodawać, że z obiecanych w akcji propagandowej atrakcji i ułatwień nic lub prawie nic nie istnieje w rzeczywistości. Istnieją za to podatki gruntowe, które są oczywiście i tak mniejszym złem niż opłaty za mieszkanie w bloku, ale w niektórych miejscowościach nie są wcale małe. Dla porównania: podatek za działkę 1500 metrów z domem położoną między Warszawą a Żyrardowem wynosi ponad 400 złotych miesięcznie, taki sam podatek za działkę z domem położoną w połowie drogi między Warszawą a Lublinem wynosi 75 złotych. Żeby nie było niedomówień: na tej pierwszej właściciel musiał za własne pieniądze wykopać szambo, za własne pieniądze doprowadzić prąd, wywiercić studnię, na działce nie ma telefonu ani nie działa internet, najbliższy sklep oddalony jest o dwa kilometry. Na drugiej, tańszej działce jest kanalizacja, wodociąg, działa telefon, sklep jest tuż obok. Z tej pierwszej, droższej działki w czasie dobrej pogody widać Pałac Kultury, z tej drugiej jest widok na podmokłe łąki i ścianę lasu. To ta pierwsza działka jest lepsza, ponieważ znajduje się na terenie atrakcyjnym dla inwestorów. Kiedyś będzie tam eldorado, na razie trzeba bulić i czekać.

- Najgłupsze w tym wszystkim jest to, że ludzie wyprowadzają się pod taką Warszawę po to, by szukać spokoju i by "mieć dom na wsi" - mówi Ewa, właścicielka "atrakcyjnej działki". - A władze lokalne robią wszystko, by tę wieś zamienić w Górny Mokotów, albo, co gorsza, w osiedle slumsów. To ciągłe bajdurzenie o inwestorach, strefach przemysłowych, perspektywach i Bóg jeden wie o czym jeszcze. Tymczasem w większości tych podmiejskich grajdołków nic się nie dzieje. Ich sposób na zarobienie paru złotych to ściągnięcie frajerów i zdzieranie z nich kasy za ziemię. I na tym koniec, wszystkie sny o potędze kończą się w tym miejscu. Ludzie zachowują się przy tym jak ogłuszeni; mało, że są w stanie zapłacić każdą cenę za grunt, to jeszcze potem mają pretensje, że wyrastają wokół nich inne domki i z mieszkania na romantycznym odludziu nic nie będzie.

Czekanie na cud

-To, co się teraz odbywa, to jest takie czekanie na cud - mówi Jarek, właściciel kilku nieruchomości. - Gminy czekają, aż Unia da pieniądze, wtedy zacznie się wielkie inwestowanie, będą drogi, nowe budowy, no i w ogóle wszystko; kto będzie miał trochę ziemi i zdecyduje się ją sprzedać, zarobi krocie. Tak ma być, o tym się słyszy. Ja sam kupuję ziemię, traktując ją jak inwestycję. Obawiam się jednak, że nie będzie tak we wszystkich tych rzekomo atrakcyjnych miasteczkach. Cud zdarzy się tylko tam, gdzie ludzie podejmujący decyzje rzeczywiście pomyślą o tym, żeby poprawić infrastrukturę.

Na razie można odnieść wrażenie, że myślenia jest niewiele, za to dużo gadania i dużo pisania. Akcja pobijania cen gruntów trwa. Kolejni chętni zgłaszają się, by stać się posiadaczami własnej działeczki pod lasem. Czy oznacza to, że ceny domów i ziemi będą rosły w nieskończoność? Miejmy nadzieję, że nie. Kiedyś musi się to skończyć. Pytanie tylko kiedy.

Rafał Majchrzak
 


Podyskutuj o tym na naszym forum nieruchomości

Na góre strony
Brak komentarzy, twój bedzie pierwszy.
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz do tego artykułu:
Nick
Tekst z obrazka: nofollow
Treść
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Mieszkaniowy.com nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
wykonano w ≈ 0.607287 sek